TreeAgent - system do inspekcji drzewNewsletter
← Wróć na bloga

Czy owady potrafią zabić drzewo? Kilka słów o szkodnikach owadzich.

Pracując na co dzień z moimi pacjentami (bo tak lubię nazywać drzewa, z którymi spotykam się w pracy, naśladując mojego mentora Marka Kubackiego, którego serdecznie pozdrawiam), regularnie słyszę: „Panie, jakiś kornik zjadł mi drzewo!”. Zazwyczaj nie jest to prawda.

Kamil Wiśniewski
Zdjęcie przedstawiające drzewo z ubytkiem, na którym widać ślady żerowania korników.

Pracując na co dzień z moimi pacjentami (bo tak lubię nazywać drzewa, z którymi spotykam się w pracy, naśladując mojego mentora Marka Kubackiego, którego serdecznie pozdrawiam), regularnie słyszę: „Panie, jakiś kornik zjadł mi drzewo!”. Zazwyczaj nie jest to prawda. O tym, kiedy faktycznie odpowiada za to kornik, a kiedy nie, powiem za chwilę.

Branżowo rozróżniamy co do zasady dwa typy szkodników:

  • szkodniki pierwotne (foliofagi), które przy masowym pojawie potrafią uśmiercić nie jedno drzewo, lecz całe połacie lasu;
  • szkodniki wtórne (głównie kambio- i ksylofagi), które atakują zwykle drzewa już osłabione i często dokańczają ich żywot.

Szkodniki pierwotne: nie tam, gdzie ich szukacie

Na wstępie zaskoczenie: to nie korniki. Najgroźniejsze z pierwotnych szkodników to lubiane przez nas motyle. Na polskim podwórku najwięcej problemów przysparza leśnikom brudnica mniszka (Lymantria monacha). Gradacje tego gatunku, czyli masowe pojawy, z lat 1978–1986 przeszły do historii. Ten pozornie niewinny motyl zaatakował wtedy ponad 6 milionów hektarów lasów, a w szczytowym roku ponad 2,5 mln ha, co odpowiada powierzchni dwóch województw, małopolskiego i opolskiego.

Gradacje szkodników pierwotnych lubią się powtarzać, dlatego leśnicy stale monitorują ich liczebność i dynamikę przyrostu (prognozowanie krótkoterminowe), m.in. poprzez:

  • pułapki feromonowe, które wabią samce na zapach imitujący feromon samicy;
  • jesienne poszukiwania szkodników, czyli odkrywki o powierzchni 1 m² w różnych częściach lasu, w których liczy się poczwarki i gąsienice, które zeszły na zimowanie do gleby;
  • wiosenne liczenie tzw. lusterek, czyli skupisk świeżo wylęgłych larw brudnicy mniszki. Zanim wejdą w koronę na igły, przegrupowują się na pniu; siedząc ciasno, błyszczą na tle kory (stąd nazwa). Prognozowanie pojawów daje szansę na szybszą reakcję i przygotowanie zwalczania.

Szkodniki wtórne: tu wreszcie korniki (choć nie zawsze)

To zwykle Wasze ulubione korniki, ale nie zawsze. Od pierwotnych różnią się tym, że najczęściej atakują drzewa już osłabione, z takich przyczyn jak:

  • susza;
  • gołożer szkodników pierwotnych, czyli całkowita defoliacja (zjedzenie w danym roku wszystkich igieł lub liści);
  • pożary;
  • uszkodzenia mechaniczne naturalne, jak silny wiatr czy okiść (łamanie gałęzi pod naporem mokrego śniegu);
  • uszkodzenia mechaniczne antropogeniczne, czyli nieodpowiedzialne, zbyt duże cięcia w wykonaniu „Heńków”, jak nazywam „drwali wysokościowych”;
  • zanieczyszczenie środowiska;
  • choroby grzybowe, do których również przyczyniają się „Heńki”, tnąc zbyt grube gałęzie i tworząc wrota infekcji, o czym pisałem w moim innym tekście.

Czasem, jak w przypadku kornika drukarza (Ips typographus), najgroźniejszego szkodnika świerka, wystarczy drobne osłabienie i już dochodzi do masowego pojawu. Nawet lekko osłabione drzewo nie jest w stanie uruchomić skutecznej reakcji obronnej i zalać żywicą (wysięk żywiczny) wszystkich napierających jednocześnie korników. Mechanizm jest prosty: z kilkoma osobnikami drzewo poradziłoby sobie bez trudu, ale nie z całą falą naraz. To liczba przełamuje obronę.

Wniosek: profilaktyka

Reasumując, kluczowa jest profilaktyka i utrzymanie drzewa w dobrej kondycji. Pod tym względem drzewa przypominają nas samych: osłabiony organizm łatwiej ulega presji patogenów i szkodników, które tylko czekają na okazję.